Natularność jest fajna!

Natularność jest fajna!

Po raz kolejny stwierdzam, że fotografia par jest jedną z moich ulubionych.

Często jednak przychodząc na taką sesję obawiacie się, że nie będziecie wiedzieli co robić.

Zawsze mówię „wystarczy, że będziecie sobą i wyobrazicie sobie, że mnie nie ma!”.

 

 

Pewnie wydaje się wam to dosyć abstrakcyjne i niewykonalne.
Musicie mi uwierzyć na słowo, że gdybym ustawiała was do każdego zdjęcia nie byłoby to ani naturalne, ani wy nie czulibyście się dobrze!
A chyba o to właśnie chodzi?

 

Na zdjęciach poniżej byłam w zasadzie „niepotrzebna”.
Justyna i Adrian nie potrzebowali moich wskazówek, bym mogła uchwycić to co najważniejsze.
Nawet jeżeli wydaje się wam, że robicie ciągle to samo i w waszej głowie wszystkie zdjęcia wyglądają identycznie… Po prostu zaufajcie! 🙂