Zamknięte w kadrze

Ogarnij się! Największym krytykiem jesteś TY sam!

Szykuje się super imprezka! Nałożę tą kieckę z odkrytymi plecami! Tylko ciekawe co Zośka nakłada…  Zadzwonię i zapytam.
– Hej stara, co nakładasz na urodziny Kasi? Bo ja myślałam o czarnej krót… Spodnie nakładasz? i koszulę? Mhm… Nie no jasne, że nie ma co się stroić. Ja też myślałam o jeansach. To do zobaczenia wieczorem!
Zośka nakłada spodnie. No racja, nie będę się wygłupiać, bo potem będą gadać.

 

Lubię robić zdjęcia. Może nie jestem w tym najlepsza, ale chciałabym się podzielić swoimi pracami z innymi. Z drugiej strony pewnie nikomu się nie spodobają. Pewnie nikt nie skomentuje, nie polubi, a między sobą powysyłają i będą krytykować. W sumie to lepiej nie będę zakładać tego Instagrama, jest tyle pięknych kont, nikt nie zechce oglądać moich fotografii… Pomysł do bani, odpada.
 

 

Fajnie, że się przełamałam. Moje konto na Insta jakoś się rozwija, moje wpisy ktoś jednak czyta. Może warto spróbować mówić coś na Story? Ale czy ja w ogóle mogę powiedzieć coś mądrego, żeby nie zrobić z siebie głupka? Ostatnio Anka wysłała mi, jak nasza kumpela, Ola z liceum, nagrała relację na swoim koncie, które prowadzi o gotowaniu. Ania śmiała się z niej i mówiła, że „robi się na influencerkę”… O mnie na pewno powie to samo. Z resztą nie ona jedyna, walić to. Pewnie i moje posty już wiele osób negatywnie komentuje.

Znajome? Brzmi słabo, prawda?

Wątpię, że będzie to pocieszające, ale ja też przez to przechodzę. Staram się walczyć, ale wewnętrzny krytyk nieustannie zasłania marzenia i stawia ścianę, która uniemożliwia krok do przodu. Dlaczego tak się dzieję, mimo świata nastawionego na samorozwój?

 

Na naszą pewność siebie składa się wiele aspektów. Nasze doświadczenia z przeszłości, ludzie, którzy nas otaczają, nasze umiejętności radzenia sobie z sytuacjami trudnymi, a nawet geny. Poczucie własnej wartości to jeden z głównych motorów napędzających naszą motywację. Sposób w jaki postrzegamy własną osobę bardzo wpływa na to, czy wierzymy w swoje możliwości. Nie chcę brzmieć i mówić nie wiadomo jak „mądrych” tekstów, ale naprawdę chcę podkreślić fakt, że zdrowe dostrzeganie własnej wartości pomaga nam w osiąganiu naszych celów.

Od czego zacząć, by nie przejmować się cudzą opinią?

Od tego by przestać oceniać innych. Wiem, wiem. My wszyscy jesteśmy tacy święci i bezkrytyczni wobec cudzych decyzji i działań. W ogóle nie obchodzi nas to, czym ktoś się zajmuje i w jaki sposób to robi. Czy na pewno?
Oczywiście, nie chcę wrzucać wszystkich do jednego worka, ale jeśli miałabym powiedzieć, co mi najbardziej pomogło, to powtórzyłabym pierwsze zdanie. Odkąd zaczęłam myśleć o innych przez pryzmat swojej osoby, żyje mi się łatwiej. Wiadomo, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Czasami mówimy rzeczy, których później żałujemy, czasami ufamy i zawodzimy się na tych, którzy wydawali się być prawdziwi. Warto jednak zastanowić się dlaczego oceniam innych, a jednocześnie nie chcę, by oceniano mnie. 

Nie oceniasz źle innych? Dlaczego więc robisz to sobie?

Pracujesz nad tym, by nie oceniać innych. Może nawet nie musisz nad tym pracować i masz to w swojej naturze. Super! Dlaczego więc nie wierzysz we własne możliwości? Dlaczego spośród miliona ludzi, którym się udało, akurat ty masz osiągnąć niepowodzenie?

 

Jestem przekonana, że największa krytyka, z którą przyjdzie ci się spotkać, brzmi w twojej głowie już teraz. To twój głos. Być może to wszystkie nieprzyjemne komentarze, które słyszałeś za dzieciaka, być może to tylko jedno zdanie, wypowiedziane w przeszłości przez twoją najlepszą kumpelę. Może to wstyd, lęk i poczucie winy, które jest ci bardzo dobrze znane? A może w końcu warto zawalczyć o siebie? Uświadomić sobie, że wcale nie musisz utożsamiać się ze skierowanymi do ciebie zdaniami. Pomyśleć o wszystkich mocnych stronach, jakie cię wyróżniają. Niech zgadnę. Znowu słyszysz w głowie „przecież nie mam mocnych stron”? Niełatwo zauważyć to na poziomie świadomości, wiem to. Pokazuje nam to druga strona, czyli nasze działania. Myśl o zrobieniu kroku w kierunku swoich celów sprawia, że skręca cię w żołądku, zamyka usta i hamuje? To nie ty, to twój „wewnętrzny krytyk”. Gdzie w tym momencie znajduje się twoje „autentyczne ja”?

Mam tak samo jak ty, serio.

Pisząc ten tekst również mam obawy. Bo niby czemu się wymądrzam. Bo studiuję Psychologię i pozjadałam wszystkie rozumy? Niby z jakiej racji, mam prawo wmawiać wam takie rzeczy? W sumie to może lepiej nie będę tego publikować i napiszę nowy wpis o obróbce zdjęć czy coś – to bezpieczniejsze ( a i to nie do końca – przecież są ode mnie lepsi ;)).
Każdy z nas ma w sobie tego upierdliwego „wewnętrznego krytyka”. Każdy z nas ma również mnóstwo zasobów, które mogą pomóc, by go uciszyć i przetransformować swoje myślenie w realny obraz własnej osoby. Jeśli nasza głowa potrafi produkować setki negatywnych myśli na minutę, da radę wytworzyć choć jeden pozytyw. To co słyszymy od innych – to opinie, które nie zawsze są wartościowe. Co więcej, nie zawsze są prawdziwe i warte twojej uwagi i nerwów. Odkrywaj za czym chcesz w życiu podążać. Co sprawia, że serce bije ci mocniej i działaj. Budowę każdego wieżowca zaczyna się wylaniem niskich fundamentów.
 
I nawet jeśli nie przekonam cię do tego, by walczyć o siebie i swoje marzenia (cele!), to jest jedna osoba, którą chcę przekonywać do tego każdego dnia. Tą osobą jestem ja.
Mam tak samo jak ty, serio.